Nimfomanka

Nimfomanki to rzadkie zjawisko na portalach ale wystarczy odpowiednia doza cierpliwości żeby w końcu na taką trafić. Już sam początek znajomości z M. był niezwykły bo zapytała mnie na samym wstępie o rozmiar tego i owego. Trochę mnie to zaskoczyło bo 99,9 % kobiet na portalach to niewinne istoty, które interesują się wyłącznie wnętrzem cokolwiek miałoby to znaczyć.

M. cierpi na zaburzenia obsesyjno-kompulsywne związane z seksem oraz rzadką odmianę schizofrenii hebefrenicznej. Ma na końcie też kilka prób samobójczych. Jest na rencie ale dorabia sobie jako sprzątaczka. Momentami staje się bardzo agresywna i jest zdolna do rękoczynów. Tak zaburzona panienka oczywiście nie ma powodzenia mimo że fizycznie jest całkiem atrakcyjna. Jest biseksualna i zaczynała od uwodzenia swoich koleżanek na szkolnych koloniach. W takich okolicznościach standardowe kobiece fetysze związane choćby z wzrostem schodzą na plan dalszy. M. nie jest zbyt wybredna, tak więc każdy ma u niej szanse.

M. ma teraz 32 lata, twierdzi, że była w ok. 40 związkach choć oczywiscie trudno traktować to poważnie. Niewątpliwie jednak ma bardzo bujną przeszłość. Zbadanie przyczyn takiego stanu rzeczy to oczywiście zadanie dla psychiatry najwyższej klasy. Osobiście jednak uważam, że tego typu zaburzenia związane są z poważnie zaburzoną samooceną i przemocą której doświadczyła w dzieciństwie. M. wychowywała się bez ojca, ten motyw pojawi się w moich opowieściach jeszcze parę razy.

M. panicznie boi się odrzucenia, jednocześnie robi wszystko żeby do tego doprowadzić poprzez niekontrolowane wybuchy agresji. Tak więc żaden związek M. nie przetrwał zbyt długo. Mimo swojej choroby rozumie dość dobrze swoją sytuację dlatego w jej centrum zainteresowania są faceci naprawdę mało atrakcyjni.

Nic zatem w tym dziwnego, że postanowiła mnie odwiedzić choć wymagało to podrózy pociągiem. Naprawdę zainteresowana kobieta zrobi wiele żeby dostać to czego chce. Wahałem się trochę czy się z nią spotkać jednak ostatecznie taki jest mój cel przebywania na portalach. Na samym wstępie spotkania M. zażądała ślubu. Był to ten jeden jedyny raz kiedy temat ten pojawił się w rozmowie z panienką z portalu. Jak widać sprawa ta nie interesuje zbytnio tych bardziej normalnych, zatem mit, że zwykłe kobiety marzą o stabilnym związku można uznać za obalony.

Ponieważ nie byłem skłonny do podejmowania tak pochopnych decyzji matrymonialnych M. starała się mnie do tego przekonać zachowując się bardzo zalotnie, ja jednak pozostałem nieugięty więc po paru godzinach zrezygnowała. Odwiozłem ją na dworzec, jednak nie był to jeszcze koniec tej historii.

Potem próbowała mnie jeszcze parę razy zmanipulować na komunikatorze. Myślałem, że znajomość przekształci się w czysto wirtualną jakich miałem setki lecz to była naprawdę twarda sztuka. Pewnej wrześniowej niedzieli obudził mnie telefon. Zadzwoniła M. i od razu przystąpiła do rzeczy. Stwierdziła, że od 2 tygodni nie uprawiała seksu, nie może dłużej wytrzymać celibatu i chce do mnie przyjechać za kilka godzin. Możecie mnie różnie oceniać jednak chyba niewielu mężczyzn oparłoby się prośbie kobiety znajdującej się w tak nagłej i pilnej potrzebie.

Kontakt wirtualny utrzymywałem z M. jeszcze przez pewien czas. Wkrótce potem jak jej plany względem mnie spełzły na niczym weszła w związek z G. – lekko upośledzonym umysłowo alkoholikiem, który jest na rencie. G. jest przez nią traktowany dość przedmiotowo i cieszę się, że nie jestem na jego miejscu. G. nie potrafi się skutecznie bronić przed jej agresją więc często ucieka z domu. Wtedy zwykle dostawałem rozpaczliwe maile od M., która panicznie boi się, że G. ją opuści. Po pewnym czasie uznałem, że cała ta sytuacja jest zbyt chora i zerwałem ostatecznie znajomość. Nie wiedziałem jednak, że kolejne przygody dostarczą mi jeszcze większych emocji.