Powrót do kraju

Zakończyła się moja przygoda w USA. W najbliższym czasie nie planuję tam jechać. Pobyt zagranicą i zmiana stylu życia odciągnęła mnie od portali randkowych, dostrzegłem bezsens dalszego tam przebywania i teraz loguję się na nie bardzo rzadko. Był natomiast bardzo ważny z punktu widzenia rozwoju zawodowego. Ale to nie jest tematem tego bloga więc nie będę się na tym rozwodził. Żadnej przygody związanej z kobietami tam nie przeżyłem, co było dość jasne od samego początku.

Kobiety w Stanach cierpią na te same obsesje choć można dostrzec pewne delikatne różnice w postrzeganiu intelektualistów. Ogólnie kobiety ze względu na uwarunkowania ewolucyjne są wyjątkowo praktyczne. Nie przemawiają do nich wartości o charakterze ogólnopoznawczym. Dlatego cywilizację budują mężczyźni – próżno szukać kobiet, które byłyby zainteresowane matematyką czy fizyką teoretyczną. Oczywiście wyjątki się zdarzają jednak są naprawdę bardzo rzadkie, ewolucja w końcu jest procesem stochastycznym i w każdym pokoleniu tworzy osobników nie pasujących do schematu. Póki jednak te konkretne cechy osobnicze nie dają jakiejś zdecydowanej przewagi przy przekazywaniu genów nie są wzmacniane w kolejnych pokoleniach.

Pewną niewielką rolę odgrywa jednak wychowanie. Naukowcy są postrzegani w USA zdecydowanie lepiej niż w Polsce. Nasze społeczeństwo od zawsze było wrogie intelektualistom przez co praktycznie zlikwidowano polską naukę. Do dziś zresztą pokutuje przekonanie rozpowszechniane przez pewnego elektryka, że komunizm obalili robotnicy. W Stanach nasz pobyt budził jednak trochę inne emocje i zainteresowanie. Nawet kelnerki z Tilted Kilt wypytywały o szczegóły i było widać, że im to trochę imponuje. Jedna nawet okazała się studentką biotechnologii i próbowała udowodnić, że umie całkować – żeby nas o tym przekonać napisała nawet kilka wzorów na bloczku do zamówień. Jeżeli ktoś z czytelników pamięta podobne zdarzenie w kraju to może się nim podzieli. Bardzo jednak wątpię żeby komuś się coś takiego przydarzyło.

Wróciłem praktycznie do takiej samej sytuacji jeśli chodzi o moje kontakty z kobietami. W dalszym ciągu moją najbliższą znajomą jest Wisienka. Namawia mnie na wspólne wakacje w Maroko, nie wiem dlaczego tak nalega żeby się tam wybrać. Ja też zresztą nie byłem nigdy w Afryce więc też chętnie bym się przejechał, pewne niewielkie obawy budzi tylko stan bezpieczeństwa w tym kraju. Wyjazd planujemy na maj, oczywiście po powrocie opiszę ciekawsze wydarzenia.