Zniewolona Wisienka

Warning: Mature content
Wpis przeznaczony wyłącznie dla osób dorosłych, zawiera tekst i zdjęcia o charakterze erotycznym, wchodzisz na własną odpowiedzialność.

To miało stać się na dzisiejszym spotkaniu z Wisienką. Przygotowałem misterny plan aby poinformować Wisienkę, że zamierzam zakończyć z nią znajomość. Miało to stać się pod koniec wizyty ale okazało się błędem. Po paru godzinach seksu raczej trudno to zrobić bo wiadomo, że zmieniony poziom różnych neuroprzekaźników w mózgu zaburza logiczne myślenie i paraliżuje wolę.
Wisienka przywitała mnie jak zwykle długim pocałunkiem, potem pokazała nową zabawkę czyli kajdanki. Ucieszyłem się bo być może w ten sposób zdobędę nad nią przewagę. Po pół godzinie rozgrzewki przystąpiłem do unieruchomienia Wisienki. Przywiązałem ją mocno do krzesła, zawiązałem oczy a jej rączki trafiły w kajdanki. Dyskretnie udało mi się zrobić parę fotek.

wisnia1 wisnia2

Daruję sobie szczegółowy opis pieszczot, których wtedy doznała. Przeleciało mi przez myśl, że jest to dobry moment żeby ją poinformować o naszym rozstaniu. Jednak gdyby źle to zniosła to będąc dość mocno związana, pozostałby jej  krzyk jako sposób wyrażenia swoich gwałtownych uczuć a miałem już z tym do czynienia. Pewnikiem zlecieliby się sąsiedzi i gdyby mnie zastali w takiej sytuacji z nagą unieruchomioną panienką to mogłoby się zakończyć nawet wizytą policji. Tak więc odpuściłem, potem nastąpiła zmiana ról i zabawa trwała dalej.

Gdy byliśmy już zmęczeni zaczęliśmy rozmawiać o różnych bieżących sprawach. Wisienka zauważyła podczas ostatniej wizyty u mnie w domu, że gospodyni, która dla mnie gotuje podaje niezbyt dopieczone mięso, tak więc zaproponowała, że kiedyś wpadnie do mnie żeby nauczyć mnie gotować.

Kolejną próbę wykonałem kiedy już szykowałem się do wyjścia, zacząłem ostentacyjnie zabierać swoje drobne przybory toaletowe, które zwykle zostawiałem u Wisienki. Wisienka od razu załapała co się święci. Wyrwała mi je z ręki i zapowiedziała, że jeżeli do niej nie przyjdę za tydzień to sama mnie odwiedzi. Nie miałem się już siły z nią spierać.

Jest to chyba pierwsza sytuacja w moim życiu gdy wywołuję jakiekolwiek uczucia u kobiety. Nie potrafię określić charakteru tych uczuć, jest to chyba coś w rodzaju zaborczości i traktowania mnie jako swoją własność. Teoretycznie to ja mam przewagę jednak powoli staję się niewolnikiem swojej utrzymanki.