Zmiana pracy

Obiecałem, że opiszę dokładniej czym zajmowałem się w drugiej połowie ubiegłego roku a co spowodowało kilkumiesięczną przerwę w funkcjonowaniu bloga. W mojej branży istnieje bardzo duże ryzyko popadnięcia w rutynę, technologia zmienia się bardzo szybko, mniej więcej co 10 lat trzeba kompletnie odświeżyć wszystkie swoje umiejętności. Praca w jednej firmie temu nie służy i istnieje nawet ryzyko, że można stać się kompletnie uzależnionym od jednego pracodawcy. Oczywiście dla firmy to komfortowa sytuacja bo ma do dyspozycji wyjątkowego lojalnego pracownika, który zrobi dla niej wszystko. Gorzej dla pracownika.

W życiu nauczyłem się, że trzeba planować swoje poczynania strategicznie, nawet jeżeli trzeba dokonać jakiegoś taktycznego gambitu. Pokusa dalszej pracy w znanej i bardzo stabilnej firmie jest duża bo nie trzeba opuszczać swojej strefy komfortu.  Jednak po powrocie z USA uznałem, że czas na zmiany bo nabyłem nowych poszukiwanych umiejętności. Tak więc jak zwykle metodycznie zabrałem się za poszukiwania. Okazało się to trudniejsze niż mi się wydawało, ofert pracy jest mnóstwo jednak pracodawcy mają bardzo jasno sprecyzowane wymagania – prawie jak panienki na portalu randkowym. Wystarczy nie spełnić jakiegoś wyszukanego wymagania i z zatrudnienia nici.

Co ciekawsze jest o wiele więcej podobieństw pomiędzy randkowaniem a ubieganiem się o pracę. Odpowiednikiem kobiety czekającej na zaloty jest oczywiście pracodawca a rolę mężczyzny starającego się o względy gra kandydat na pracownika. Podobnie jak kobiety na portalu randkowym pracodawcy dostają setki propozycji więc mogą przebierać i tylko nieliczna grupa trafia na rozmowę kwalifikacyjną, która też bardzo przypomina randkę. Czasem padają nawet podobne pytania. Kandydat do związku podobnie jak przyszły pracownik zwykle musi solennie przyrzec wyłączność jednej kobiecie/firmie. Najtrudniejszy etap rozmów to kwestia wynagrodzenia. Tu muszę przyznać, że sytuacja pracownika jest chyba trochę lepsza bo z góry wiadomo ile zarobi. Natomiast kobiety często żądają bardzo długich okresów próbnych podczas których w ogóle na nic nie można liczyć, na wypłatę przyjdzie ewentualnie czas gdy umowa na okres próbny zostanie przekształcona w umowę dożywotnią (czyli małżeństwo).

W obu przypadkach ogromną rolę grają emocje i uprzedzenia.  Tak więc zwykle nie wiadomo o co chodzi. Koniec rozmowy kwalifikacyjnej czy randki też jest podobny. Strony uprzejmie się żegnają, przyrzekają sobie kontakt telefoniczny, który nigdy nie nastąpi. Niektóre firmy zachowują się podobnie jak wybredne 30-letnie panny, przesłuchują setki kandydatów, jednak nikogo nie wybierają bo czekają  na jeszcze lepszego i tańszego pracownika. Gdy wreszcie po latach kogoś już w panice zatrudnią okazuje się on alkoholikiem lub gejem.

Na szczęście dla mnie, przedstawione w trochę krzywym zwierciadle podobieństwa pomiędzy zachowaniem pracodawców a panienek z portali randkowych nie są zupełne.  Mimo wszystko nawet w moim wieku jako specjalista mam całkiem spore możliwości. Tak więc pomimo trudności na początku tego roku otrzymałem propozycję, która zapewni mi całkiem spory wpływ na losy średniej wielkości polskiej firmy. Nową pracę zacznę pod koniec kwietnia gdy upłynie przewidziany w kodeksie pracy okres wypowiedzenia.

W najbliższym czasie będę zatem bardzo zajęty, nie mogę też planować urlopu na który czas przyjdzie dopiero na jesieni. Zamierzam go spędzić z Wisienką gdzieś na południu Europy gdzie powinno być łatwiej łatwiej zrealizować moją trójkątną fantazję. Jak nie będzie miała ochoty to pewnie wybiorę się do Tajlandii lub na Filipiny gdzie można jak słyszałem przeżyć niesamowite przygody. Wszystko to oczywiście dla Was – Drodzy Czytelnicy, aby zapewnić wam ciekawą lekturę.