Wakacje na tureckiej riwierze

Turcja zawsze była popularnym kierunkiem wypraw wakacyjnych. Jednak za sprawą politycznej niestabilności w tym sezonie niewielu polskich turystów postanowiło odwiedzić ten kraj. Jestem dość przekorną osobą więc rozpętana w mediach panika wywołała tylko u mnie wzmożoną ciekawość. Oczywiście nie jestem szaleńcem więc przed wyjazdem zważyłem wszystkie elementy za i przeciw. We wschodniej części kraju trwają działania wojenne i zdecydowanie odradzam podróże w tamte regiony. Większość ośrodków turystycznych zlokalizowanych jest jednak w pasie wybrzeża na południu kraju zwanym turecką riwierą.

Turcja jest zdecydowanie tańsza dla turystów niż reszta krajów z obszaru basenu Morza Śródziemnego. Jest też mniej stabilna politycznie bo rok temu doszło do próby zamachu stanu. Pomińmy już rozważania czy była to prawdziwa próba przewrotu czy tylko prowokacja i pretekst dla władz aby uwięzić tysiące działaczy z partii opozycyjnych. Obecne władze ściągnęły na siebie w ten sposób krytykę Unii Europejskiej i nagonkę medialną. Jak dotąd nie było jednak doniesień żeby turystom działa się jakaś krzywda. Dlatego uznałem, że warto odwiedzić ten kraj zwłaszcza, że ze względu na panikę i spadek cen mogłem sobie pozwolić na hotel z górnej półki.

Po paru godzinach nudnego lotu wylądowaliśmy z Wisienką w Antalyi. Odprawa graniczna przebiegła sprawnie jak na kraj w którym obowiązuje stan wyjątkowy. Potem powitały nas rezydentki biura podróży. W czasie przejazdu do hotelu nie dostrzegłem żadnych oznak niepokoju. Widać jednak, że miejscowym kwestia bezpieczeństwa turystów leży na sercu bo hoteli pilnuje mnóstwo umundurowanych strażników, pewnie drugie tyle jest tajniaków. Turystów z Polski jest niewielu – nagonka medialna zrobiła swoje – dominują wczasowicze z Rosji oraz Niemiec.

Standard hotelu w którym mieszkamy jest bardzo wysoki. Po raz pierwszy na wakacjach mamy przyzwoicie działający internet. Wyżywienie też jest bardzo urozmaicone. Mimo, że kraj jest muzułmański nie zauważyłem jeszcze żadnego meczetu. Prawdopodobnie znajdziemy go w pobliskim miasteczku gdy w końcu zmobilizujemy się do kilkukilometrowego spaceru promenadą. Ludność ewidentnie przyzwyczaiła się do zachodniego stylu życia więc Wisienkę zaczepiają tylko pijani turyści gdy wychodzi skąpo ubrana. Oczywiście aby poznać prawdziwą Turcję należałoby pojechać do Stambułu czy Kapadocji. Jednak nie planujemy tego ze względu na bezpieczeństwo.

Wisienka spędza czas na ćwiczeniach oraz pływaniu. Od pewnego czasu zbliża się do granicy nadwagi – przekroczyła 60 kg. Mobilizuję ją do wysiłku trawestując znane mi z portali randkowych mądrości wyjątkowo wybrednych panienek: „Prawdziwy facet zaczyna się od 180 cm”. W mojej wersji brzmi to: „Prawdziwa kobieta kończy się na 60 kg”. Dlatego do naszego pokoju zlokalizowanego na 5 piętrze Wisienka wbiega po schodach.